| O muzeum | Wirtualne zwiedzanie | Kalendarz wystaw i imprez | Ekspozycje | Dla szkół | Dla zwiedzających | Wydawnictwa | Biuletyn | Linki | Kontakt |
Autorami obrazów, prac na papierze i rzeźb są artyści z Płocka i okolic, przeważnie mieszkańcy domów opieki społecznej, którzy już od lat swoją twórczość pokazują w galeriach miejskich całej Polski i za granicą (Belgia, Francja, Słowacja). Większość z nich - Roman Rutkowski, Tadeusz Głowala, Adam Dembiński, Krzysztof Wiśniewski, Włodzimierz Rosłon, Regina Chludzińska, Barbara Chęcka - została odkryta i wypromowana przez płockie stowarzyszenie Oto Ja w efekcie organizowanych przez to stowarzyszenie plenerów malarskich i rzeźbiarskich, konkursów i wystaw, inni - np. Ryszard Kosek czy Radosław Pytelewski - to wolni strzelcy, samodzielnie kształtujący swoje oblicze artystyczne, jeszcze inni - jak np., nieżyjące już, Marianna Razik i Helena Szczypawka - Ptaszyńska - są bardziej znani jako twórcy ludowi, którymi w istocie nie są, bo będąc mieszkańcami wsi, brali udział w wystawach organizowanych dotychczas przez etnografów. Prace niektórych z nich znajdują się w kolekcjach prywatnych i zbiorach muzealnych polskich i obcych.
Na dwóch piętrach spichlerza przy Kazimierza Wielkiego 11b w Płocku do końca stycznia 2010 roku można oglądać sztukę zaliczaną do kręgu naiwnej, intuicyjnej, outsider, ekspresji psychopatologicznej, art brut, insitus art itp., czyli różnie nazywanej twórczości samorodnej, która tym się charakteryzuje, że nie jest i przede wszystkim nie chce być naśladowaniem sztuki uprawianej przez zawodowych artystów. Osobliwość ta, indywidualność czy osobność wynika nie z kalkulacji i programu, ale jest konsekwencją typu ekspresji autorów oraz braku ich sprawności warsztatowej, nieznajomości konwencji artystycznych i społecznych tabu, co objawia się w powstałych dziełach. Ci artyści, niektórzy przynajmniej, nie mając możliwości naturalnego kontaktu ze światem, przy pomocy artystycznego języka informują, wyrażają, apelują, dzielą się... itd. Nie zawsze też mają świadomość istnienia odbiorców ich twórczości poza nimi samymi, czego następstwem jest szczerość i autentyczność wypowiedzi.
Oczywiście lekkomyślna byłaby wiara w możliwość pełnego wyjaśnienia różnorodnych zjawisk artystycznych poprzez wskazanie kilku elementów, które je tłumaczą, bo proces twórczy jest złożony i w pewnym stopniu zasłonięty - tajemniczy. W każdym razie podczas zwiedzania bardzo barwnej i bogatej w dzieła i opowiadane historie ekspozycji w muzealnym spichlerzu jest kusząca okazja (jaka nie zdarza się w przypadku wystaw sztuki profesjonalnej) do zastanowienia się nad motywacją do twórczości i szansa na odnalezienie wartości estetycznych i artystycznych, dziś nieco lekceważonych i zapomnianych, jak piękno, wdzięk, wzniosłość, tragizm i komizm, naiwność, nowość i oryginalność itp.
